Potrzeba i Twój Vincent

Potrzeba napisania, ale nie wiadomo czego. Chyba naprawdę skończyły mi się słowa. Już nawet rozprawek nie piszę dobrze, nie potrafię wymyśleć sensownych zdań.

Ale koniec narzekania. Skończyłam z tym użalaniem się nad sobą, bo co mi to da? Tylko kolejne przytłoczenia.

Więc może napiszę o Vincencie. O Vincencie van Goghu.

Od zawsze interesuję się sztuką malarską, obrazami z poprzednich epok, a także współczesnymi. Obecnie miłe dla mojego oka i umysłu są obrazy m.in. Beksińskiego, Moneta, Rubensa i oczywiście Vincenta van Gogha. Gdy zobaczyłam, że w kinie jest film „Twój Vincent”, bez wahania na niego poszłam. Wcześniej oglądnęłam zwiastun i muszę przyznać, że ogromnie się zdziwiłam. Myślałam, że to będzie po prostu kolejny biograficzny film z prawdziwymi ludźmi. I do tego okazało się, że to w połowie film polski, co jak stwierdziłam uprzedzona, nie powali mnie z nóg. Ale to nie jest zwykłość. „Twój Vincent” stworzony jest z autentycznie namalowanych obrazów przez jakąś grupę artystów, którzy starali się malować jak sam Vincent. I to wszystko złożyło się w film.

„Twój Vincent” jest piękny. Nie da się inaczej go określić. Każdy detal, drobnostka, szczegół, jest dopracowany i przenosi widza jakby w sam środek akcji. Ten opis życia Vincenta niesamowicie mnie wzruszył. Aż tak bardzo, że każdego dnia myślę o tym filmie i o tym jak on cierpiał, jak ja sama cierpię. Nie mogłam inaczej, kiedy porównywałam się do niego, bo mamy wspólne cechy. Nie mogłam inaczej.

Vincent był człowiekiem nieśmiałym i „innym”, przez co osamotnionym. To, że zachowywał się inaczej niż inni ludzie, świadczyło o tym,że wszyscy postrzegali go jako wariata i dziwaka. Oczywiście były wyjątki, ale to i tak nie wystarczy. Bolało go niezrozumienie ludzi. Bo on naprawdę doceniał każdy detal na tym świecie, każdy płatek kwiatka, każde stąpnięcie po trawie, każdy promyk słońca. Umieszczał to wszystko na swoim obrazie, bo to kochał. Dla Vincenta każdy szczegół był wyjątkowy i nie ignorował go tak, jak jego ludzie. Zauważał wszystko, co ma obok siebie i to doceniał.

Więc co poprowadziło go do samobójstwa?

Jego brat Theo „kładł pieniądze” na jego rozwój, m.in. kupując mu farby do malowania i płótna. Robił to nawet jeśli nie powodziło mu się zbyt dobrze i nie miał czasami co jeść z żoną i z dziećmi. Ogromnie się kochali, to była piękna braterska miłość. Vincent cały czas żył z ukrytą myślą, że jest ciężarem dla swojego brata i dopiero w wieku trzydziestu kilku lat zdał sobie z tego całkowicie sprawę. Strzelił do siebie z pistoletu kolegi. Strzelił w brzuch, dlatego wszyscy się dziwili, dlaczego tam jeśli chciał umrzeć, a nie w głowę by było jak najszybciej po wszystkim. Po pierwsze zrobił to dlatego, że zawsze był inny od wszystkich i też chciał to zrobić inaczej, a po drugie myślę, że chciał się pożegnać. Bo po postrzale doczołgał się do gospody, w której nocował i tam zmarł. Na łożu śmierci opowiadał, że chce umrzeć, bo tak będzie najlepiej dla wszystkich.
Jego brat Theo po śmierci Vincenta był tak strasznie zdruzgotany i przygnieciony tym wszystkim, że sam wkrótce, po sześciu miesiącach zmarł.

Vincent van Gogh był taką osobą, których już od dawna brakuje na tym świecie. Tacy jak on zdarzają się rzadko i to boli najbardziej. Ogromnie go doceniam od zawsze i kocham jego obrazy, to jak przelewał na płótno całą miłość do natury, jaką widział naokoło siebie.

Ale przede wszystkim Vincent był niesamowicie samotny. I to stanowiło chyba jego największy problem. To osamotnienie nie do zniesienia.

„Twój Vincent” jest ogromnie naładowany cierpieniem i bólem, ale także szczęściem, że ktoś taki kiedyś w ogóle istniał. Ta „animacja” z tych obrazów jest tak piękna, że nadal nie mogę wyjść z podziwu. Chcę oglądać ten film raz po raz i jeszcze raz i jeszcze raz.

Polecam każdemu, kto tak jak ja, tęskni za pięknym okazywaniem uczuć względem otaczającego nas świata.

B.

  8 comments for “Potrzeba i Twój Vincent

  1. Życie w XXI wieku
    8 listopada 2017 o 21:50

    Zaskoczyłaś mnie tym wpisem. Oczywiście pozytywnie. Właśnie dowiedziałam się, że Vincent van Gogh popełnił samobójstwo. Szczerze mówiąc, to o tym nie wiedziałam. W szkole nauczyciele mówią, że namalował taki i taki obraz, ale nie zagłębiają się szczegółowo w życiorys autora. Mówisz, że skończyły ci się pomysły do pisania. A ja ci powiem, że właśnie jest ich dużo, tak jak ten wpis. Powiem jeszcze jedno bardzo lekko i przyjemnie czytało mi się to co jest napisane u góry. Nie czuć tego, że jest to na siłę. Naprawdę ciekawy wpis. Pozdrawiam :)

    • 8 listopada 2017 o 22:00

      Dziękuję bardzo! :)
      Rzeczywiście to smutne, że w szkołach nie przedstawiają szerszej historii o Vincencie, bo naprawdę warto się w to zaglębić.

  2. 9 listopada 2017 o 20:15

    Martwiłam się Twoim zniknięciem. Ale wróciłaś :)
    Wierzę w to, że historia jest niesamowita, tak samo jak ten film. Na pewno KIEDYŚ go obejrzę. Też niedługo wystawię kilka polecanych przeze mnie filmów, więc może coś wpadnie Ci w oko, bo jak wiesz- mamy w wielu kwestiach podobny gust:)

    • 13 listopada 2017 o 23:23

      O, to mnie zaciekawiłaś. A więc czekam!:)

  3. 11 listopada 2017 o 11:51

    Taka straszliwa samotność często popycha ludzi ku samobójstwu. Całe szczęście, że stworzył tyle pięknych dzieł, które po prostu czarują obserwatora. Kilka lat temu widziałam jego „Słoneczniki” w galerii londyńskiej. Stałam przy ścianie 20 minut, po prostu wpatrywałam się w płótno i miałam pustkę w głowie…

    Film muszę koniecznie obejrzeć, ale cały czas brakuje mi czasu…

    Pozdrawiam ciepło ;)

    • 13 listopada 2017 o 23:24

      Od zawsze marzyłam by na żywo zobaczyć jego dzieła więc mam nadzieję że kiedyś też się wybiorę :)

      Także pozdrawiam!

  4. 18 listopada 2017 o 00:21

    Malarstwo to jest sztuka bez której mogę żyć miesiącami, aż z nagła nachodzi mnie ochota na obejrzenie jakiejś wystawy i tuptam do Muzeum Narodowego.
    Co do van Goga… trzeba być nieźle stukniętym żeby sobie obciąć ucho i dać je prostytutce w prezencie Bożonarodzeniowym.
    Jego umiejętności malarskich nie potrafię ocenić, bo się na tym nie znam, jedno mogę powiedzieć, jego obrazy niezmiennie przykuwają moją uwagę.
    Tak na marginesie, kiedy spotykam się z imieniem Vincent to zaraz przychodzi mi na myśl bardzo interesujący vloger Vincenty DOCENT, którego wynurzeń natury duchowej chętnie słucham.

    • 19 listopada 2017 o 15:57

      Rzeczywiście, Vincent miał specyficzny i „oryginalny” sposób bycia, osobowość, charakter. Nie wpisywał się w rubryki „normalnych” ludzi, jeśli mogę tak powiedzieć. Też nie jestem znawczynią sztuki, ale mogę spokojnie powiedzieć, tak jak Ty, że jego obrazy przykuwają moją uwagę. Kiedy na nie patrzę to czuję uczucia, które nie jestem w stanie opisać. Może kiedyś znajdę na to sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *